Witaj Przyjacielu,


jesteś moim ulubionym GOŚCIEM!

Rozsiądź się wygodnie i podróżujmy razem po bezkresnym oceanie ludzkich możliwości.

Czy można żyć lepiej, pełniej, zdrowiej i ciekawiej?

Ja wierzę, że tak!
I postanowiłam, że coś z tym zrobię!

To jest strona o edukacji. O edukacji domowej w szczególności. Piszę ją jako mama dwojga dzieci nauczanych tą metodą .

Jeśli jesteś rodzicem, który troszczy się o swoje dziecko , i dla kórego system szkolny nie ma oferty edukacyjnej, lub jeśli jesteś nauczycielem i czujesz, że w sobie pasję do nauczania a system szkolny Cię ogranicza, to zapraszam Cię do lektury mojego bloga.

Zamieszczam tutaj moje osobiste przemyślenia, różne informacje, rozwiązania wynikające z doświadczenia oraz niekiedy porady czysto praktyczne, nie stanowiące porad prawnych, finansowych, psychologicznych.

Jeśli chcesz skorzystać z jakiegoś artykułu , to zwyczajnie poproś o zgodę.


wtorek, 5 lipca 2011

Jak system edukacyjny realizowany w szkole może kształcić normalnych ludzi????

Przez pierwsze 3 lata dziecko uczy się przedmiotów w sposób zintegrowany. To oznacza, że cała wiedza jest pokazana w sposób połączony ze sobą, podobnie jak ma to się z życiu. Coś do czegoś możemy przyłożyć, coś do czegoś dopasować, połączyć. Wiadomo, co jest co.



W czwartej klasie następuje podział całej wiedzy na konkretne przedmioty i następuje specjalizacja. Żeby potem pod koniec szóstej klasy pisać egzamin kompetencji znowu zintegrowany. Dzieci w szóstej klasie poświęcają więc cały rok na nauczenie się znowu w postaci zintegrowanej pisania testu!


Cały rok edukacyjnie i wychowawczo jest… stracony!!!


W gimnazjum sytuacja jest jeszcze gorsza! Przedmioty obejmują bowiem całą gamę różnych szczegółów i szczególików, które do niczego się w życiu nie przydają, za to testy są przygotowywane i sprawdzane przez nauczycieli bardzo skrupulatnie!!! Znowu mamy rozbicie na przedmioty, po to tylko, żeby ostatnie 2 lata gimnazjum przygotowywać się do egzaminu , który całą wiedzę integruje!


Znowu mamy stratę czasu!!! Czasu, którego nikt nam nie zwróci! Ani dziecku, ani nauczycielowi, ani rodzicowi, który zresztą dla szkoły najmniej się liczy!!!


Gdyby urzędnicy państwowi prowadzili swoją usługę dla społeczeństwa jak biznes, nauczyliby się liczyć przychody, koszty i zyski bądź straty z takiej działalności! Nie tylko finansowe, ale ludzkie, edukacyjne i wychowawcze!!!


A nauczyciele? Zdają się być tak ograniczeni, że już sami nic nie potrafią wymyśleć i tkwią w tym systemie po uszy!!! Wymagają przygotowania od ucznia, a sami korzystają z gotowych wzorów testów dla nauczycieli logując się na stronę odpowiedniego wydawnictwa!!!


Brak tu logiki, przydatności i w ogóle sensu!!!


System uczy systemowo: pytanie-odpowiedź. Zero lub jedynka!


Jak będzie wyglądać nasze społeczeństwo kształcone w ten sposób?


Jak banda komputerów, które nie wie, co zrobić z uczuciami. Bo na to w systemie nie ma już miejsca.






-zatroskana matka, człowiek i obywatelka RP

0 komentarze:

Prześlij komentarz