Jestem właśnie po rozmowie z bardzo miłym dyrektorem liceum.
Proponowałam właśnie szkole bezpłatny udział w projekcie edukacji finansowej dla uczniów i otwarcie klubu przedsiębiorczości.
Dlaczego zaproponowałam tej właśnie szkole udział w tym projekcie? Bo wydawało mi się, że szkoła, która uzyskała tytuł „Szkoły przedsiębiorczości” naprawdę byłaby tym zainteresowana! I rzeczywiście, jest zainteresowana- uzyskaniem certyfikatu! Nic ponad!!!
Jedynym zastrzeżeniem dyrektora był … dojazd do Łodzi na zajęcia. 25 kilometrów Stanowiło to nierozwiązywalny problem dla nauczycieli przedsiębiorczości.
Ja jeżdżę na szkolenia do Warszawy, też Londynu...
Ale dla kogoś, kto ma 5 lat do emerytury, to nie jest wyzwanie.
Zapytałam więc grzecznie, jak zamierzają oni uczyć uczniów przedsiębiorczości, kiedy sami nic nie robią???
-Są na to sposoby: żeby uczyć, nie trzeba brać udziału w projekcie- zostałam poinformowana przez dyrektora szkoły „przedsiębiorczości”.
Nic dodać, nic ująć.
Witaj Przyjacielu,
jesteś moim ulubionym GOŚCIEM!
Rozsiądź się wygodnie i podróżujmy razem po bezkresnym oceanie ludzkich możliwości.
Czy można żyć lepiej, pełniej, zdrowiej i ciekawiej?
Ja wierzę, że tak!
I postanowiłam, że coś z tym zrobię!
To jest strona o edukacji. O edukacji domowej w szczególności. Piszę ją jako mama dwojga dzieci nauczanych tą metodą .
Jeśli jesteś rodzicem, który troszczy się o swoje dziecko , i dla kórego system szkolny nie ma oferty edukacyjnej, lub jeśli jesteś nauczycielem i czujesz, że w sobie pasję do nauczania a system szkolny Cię ogranicza, to zapraszam Cię do lektury mojego bloga.
Zamieszczam tutaj moje osobiste przemyślenia, różne informacje, rozwiązania wynikające z doświadczenia oraz niekiedy porady czysto praktyczne, nie stanowiące porad prawnych, finansowych, psychologicznych.
Jeśli chcesz skorzystać z jakiegoś artykułu , to zwyczajnie poproś o zgodę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Nauczyciele gadają w kółko jedno i to samo to co się nauczyli jak byli młodzi po szkole pedagogicznej. W małych gminnych szkołach w 90 procentach rada nauczycieli to zwykła klika belfrów, którzy tylko patrzą aby lekcja minęła jak najszybciej i hyc do domu. Narzekają że wakacje są za krótkie i że za małe pensje mają, a ile trwa pełny etat nauczyciela to już sprawa o której się "nie mówi". Oczywiście widziałem nauczycieli z pasją i z powołaniem, którzy umieją zainteresować uczniów materiałem, ale to w Polsce odsetek.....
OdpowiedzUsuń na zawsze