Jako, że moje życie się nieco odmieniło,to i strona www musiała się zmienić. Zapraszam na nową stronę, na której piszę o edukacji: www.DorotaPiwowarska.pl

A to jest mój blog, który pisałam od 2007r.
To strona o edukacji. O edukacji niekonwencjonalnej, ciekawej. Niekoniecznie regularnej i systematycznej, ale na pewno twórczej i zabawnej.
A o domowej w szczególności. Piszę ją jako mama dwojga dzieci , które były nauczane tą metodą .
Jeśli jesteś rodzicem, który troszczy się o swoje dziecko , i dla którego system szkolny nie ma oferty edukacyjnej lub jeśli jesteś nauczycielem i czujesz, że w sobie pasję do nauczania a system
szkolny Cię ogranicza, to zapraszam Cię do lektury mojego bloga.

Zamieszczam tutaj moje osobiste przemyślenia, różne informacje, rozwiązania wynikające z doświadczenia oraz
porady czysto praktyczne, nie stanowiące porad prawnych,
finansowych, psychologicznych.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prace dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prace dzieci. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 marca 2010

Trochę techniki- Nauka matematyki

Świetnym powtórzeniem dla nas są MIND-MAPY, czyli mapy myśli.

Na zdjęciach (oryginalnych) można od razu dostrzec, w jaki sposób umysy różnych osób organizują sobie informacje:

Poniżej przedstawiam kilka mind-map z matematyki z klasy VI. Wszystko przerobione przez 3 tygodnie.
Dla mnie to świetny materiał przydatny teraz do drugiego dziecka.

To mapa moja:
 to mapa mojej córki: robiona ze mną:



to też jej mapa, robiona samej:



moje powtórzenie z ułamków zwykłych:
ułamki zwykłe Agnieszki:



A ja się dziwiłam, że ktoś po prostu nie łapie wszystkiego, gdzy informacje są poukładane.

Poukładane są: ale w sposób dobry dla mnie, a nie dla Agi. Ona myśli linearnie, czyta zabójczo szybko i woli całe zdania, a niżeli cyfry i punkty, tak jak ja.

Widać współpracę (i konflikt) pomiędzy prawą i lewą półkulą. Cudownie. Mamy wyzwanie!!!

Wyzwanie dla mamy- nauczyciela.

Bo dziecko od dawna zmagało się chyba z moimi poleceniami, które jak widać nie były w całości dopasowane dla niej.

czwartek, 23 kwietnia 2009

Pasja- ważna rzecz

Moja córka ma artystyczną duszę. Wiele godzin spędza nad sztalugą i widzę ją albo z pędzlem albo z kredką w ręku.

Uczęszcza na dwa rodzjaje zajęć plastycznych w tygodniu. We czwartki w ośrodku sztuki dzieci przygotowują prace na różnego rodzaju konkursy ( 3 godziny) , a w piątki chodzi na "podłapanie warsztatu" do pracowni plastyków (4 godziny).


Ostatnio skończyła pracę "Mój sen" !


Prawda, ze magiczna???!!!!






Ja, jak chyba każda mama, jestem zachwycona talentem swojego dziecka i staram się zapewniać jej w miarę możliwości artykuły plastyczne. Sama mam z tego nielada frajdę!


Ostatnio wylądowałam w dziale stolarskim "Castoramy ", gdzie zażyczyłam sobie docięcie sklejki o grubości 4 mm na tryptyk na konkurs plastyczny:))


Aga siedziała dwa dni i szukała motywów po różnych książkach i internecie!

Też jej się chciało!


To dziecko jest niesamowite! Kupujesz mu frbę na imieniny, a ono się cieszy bardziej niż z zabawki.


I teraz mam poważny dylemat: zbliża się czas, kiedy Aga pójdzie do gimnazjum.

Kiedy będzie miała czas na swoje pasje?


Między jedną klasówką a odrabianiem głupich prac domowych (pod tytułem: przepisz, podkreśl, uzupełnij...)?


Wielka szkoda!

czwartek, 22 stycznia 2009

Taką kartkę Bożonarodzeniową Bartek zrobił na konkurs plastyczny:










wtorek, 20 stycznia 2009

Nasze zimowe wierszyki

Za oknem zima. Siedzimy sobie przy kominku i czytamy wiersze. A nawet coś udało nam się napisać:


A oto rysunek i wiersz Agi:







Za chwileczkę, za chwilę,
zza drzewa wylecą gile.
Te gile przebyły milę,
by znaleźć jarzębinę.

Nagle przed nimi wyrosło drzewo.
Trwożliwie patrzą w prawo i w lewo.
Na drzewie kora,
pod drzewem nora
i nic podejrzanego.



Siadają na gałęzi
i nagle z uwięzi
pac! Jarzębina spadła w morze śniegu.


Widząc człowieka w biegu
wielki krzyk podniosły
w koronach sosny.

Człowiek z szybkim chodem
zatrzymuje się , litując się nad ich głodem.
Z kieszeni wyciąga ziarno
i ,widząc jak u nich marno,
sypie drobne okruszki
na śniegu wielkie poduszki.


Dokarmiajmy ptaki w zimie!

Zanim wielki mróz już minie!





Rysunek i wiersz Bartka:


Ptaków brak
Tylko gile
zostają ostatnie chwile.
Dzieci
wyrzycają w las śmieci.
A to ptaszek leci,
a tu patrzy w lewo
a tam piękne drzewo.

Gile mile siedzą
i wiedzą,
że okruszki zjedzą.


Człowiek wychodzi z rana,
na człowieku piżama,
i karmi je,
a boi się,
że okruszki zje.


Ptaki ćwierakają,
nad głową fruwają.


Cieszą się dzieci,
sortują śmieci,
na sankach zjeżdżają
Przyrodę poważają.



Dorośli powiadają
bajki o sarence
dzieci słuchają
o tej leśnej panience.


Dzik szuka żołędzi
bo już nie jest w uwięzi.
Jeleń biega tu i tam,
Zając mówi:"A to pan".






A oto wiersz mamy: (mama nic nie narysowała, bo czasu nie miała).



Co za ponury rok.
Nie ma gwronów, ani srok.
Wszystkie już odleciały ptaki.
Zostaliśmy sami, my, nieboraki.


Nie umiem latać, bo skrzydeł nie mam.
Już nie zagdakam, bo mowa ma niema.

I nie zjem nic już tej zimy chyba
Bo moje śpiewanie nikomu się nie przyda.

Bo pieniądz i lód skuł serca dziewczętom
i chłopcom. O ptakach już nikt nie pamięta.


.............................


A może jednak, by tak cofnąć czas???
wszystkie te dzieci zaprosić w las?
By swoim śmiechem las rozweseliły,
Przyniosły kanapki, ucztę nam zrobiły?

piątek, 19 grudnia 2008

Czy moje dzieci mają w ogóle jakieś pasje???

Postawiliśmy sobie kilka celów w związku z edukacją poza szkołą.
Bardzo nam zależało na tym, by nasze dzieci uczyły się tego, co je w danej chwili interesuje. Żeby mogły odkryć świat poprzez swoje oczy.

Odkrywanie! Właśnie o to chodzi! Ja przez pierwsze pół roku edukacji domowej nie mogłam zrozumieć, dlaczego dzieci nie mają pasji! Odpowiedź jest prosta: one tkwiły w systemie szkolnym.

To ja musiałam im organizować zajęcia, mówić, co mają najpierw zrobić, co potem.



Jesteśmy w takim "nieszczęśliwym " położeniu, że mieszkamy w bloku, więc mało czasu spędzamy na powietrzu. To ja jestem tą osobą, która ich wypycha na dwór. Za to staramy się tak organizować sobie życie, żebyśmy byli najwięcej czasu na działce poza miastem. I tak też nam sie udaje: 3 dni w blokach, cztery dni w ogrodzie. Dzieci uczą się po południu, gdy już robi się ciemno. Po co tracić te chwile w ciągu dnia, biorąc pod uwagę fakt, że zimą tego słońca wszystkim brakuje! A poza tym, tabliczkę mnożenia opanowaliśmy na spacerach, jeżdżąc sankami po lesie! Było fantastycznie i nie - nudno!



Ja biorę pod uwagę, że moje dwoje dzieci inaczej się uczą. Jedno jest typowym wzrokowcem i przetwarza olbrzymie tony materiału, kojarząc ze sobą fakty.



Drugie jest kinestetykim i postrzega rzeczywistość przez ruch, dotyk, wibracje, taniec. Weź tu zmuś takiego chłopaszka, żeby siedział 6 godzin w ławce! Katastrofa! Materiał przerabiamy na spacerach, w samochodzie i przy tablicy suchościeralnej. Czyta (świetnie!) tylko w łóżku i toalecie, bo inaczej mu szkoda czasu. A pasje- zaczęły powracać!
















Na zdjęciu praca nasza wspólna: najpierw kupiłam w Castoramie listewki, potem dzieci je pocięły, zbiły gwoździkami i Aga wykonała zdobienia techniką Decoupage, z której jest bardzo dobra.